Uff. Udało mi się chwilowo zremisować z uczelnią. Przypłacę to nerwicą, paranoją i rozstrojem żołądka.
Even ma pod jednym względem rację- powinnam była zostać artystką. Talent talentem, ale to chyba jedyny sposób, żebym mogła uchodzić za stosunkowo normalną.
Nie jest tajemnicą, że umiejętności stwarzania dziwnych/głupich sytuacji mi nie brak, roztargniona jestem nie gorzej, niż Alicja u Joanny Chmielewskiej, a przy tym trzyma się mnie coś, co niesamowicie urozmaica mi życie. Jakaś siła wyższa złośliwo-opiekuńcza.
Ciotka kazała mi odwieźć koszyk na kota. W związku z tym, w wolnej chwili koszyk zabrałam i poszłam na tramwaj- w kierunku Sky Towera (ten wielki, budujący się budynek we Wrocławiu, wystający ponad miasto). I naszło mnie, by policzyć piętra...
Może i przez życie należy iść z podniesioną głową, ale jednak lepiej czasem patrzeć pod nogi. Doszłam gdzieś do 20 piętra, gdy nagle ŁUP. Wleciałam do studzienki kanalizacyjnej. Dokładnie do wiaderka z narzędziami robotnika, który spojrzał na mnie ze zdumieniem i łagodnym głosem oznajmił "Ale tu było ogrodzone, proszę pani..." Na co przeprosiłam grzecznie, oznajmiłam, że sobie nie wcelowałam i czym prędzej zwiałam. Nie wiem, co sobie pan o mnie pomyślał, ale chyba wolę tego nie rozważać... Tak, z pewnością: "artystka"...
Ale cóż, takie coś w moim wypadku nigdy nikogo nie dziwi.
Ahahahaha! :D Pozamaiatałaś!! :D
OdpowiedzUsuńHahaha :D Boska jesteś :D Tożto czysty artyzm :D
OdpowiedzUsuńWiem, że jestem Boska :) Mam nadzieję, że nie jestem Wybrańcem Bogów, bo jednak wolałabym jeszcze pożyć :P
OdpowiedzUsuńChosen One? :D
OdpowiedzUsuńSpoko, 18 mi pasuje :) miejscówkę jeszcze dogadamy :)